Witamy na stronie Szkoły Podstawowej im. Wincentego Witosa w Gwizdałach

Muzeum
Gwizdka,
Muzea zabawek w Kielcach i Karpaczu to nie jedyne
zbiory tego typu w Polsce. Ponad pięć tysięcy porcelanowych lalek, drewnianych
samochodzików, pluszowych misiów, blaszanych pociągów, szmacianych pajacyków,
ebonitowych grzechotek i nie wiadomo czego jeszcze
zgromadził warszawski lekarz rentgenolog Witold Tchórzewski.
Niestety, większość popakowanych w pudla eksponatów leży w prywatnym mieszkaniu
pana Witolda, a także w piwnicach, garażach i komórkach u znajomych. Szczęśliwcami
okazały się Koziołki Matolki, które znalazły
schronienie w zabytkowym wagonie Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie.
Gwizdki natomiast zadomowily się w Gwizdałach. Przez Gwizdały, niewielką miejscowość w
powiecie łochowskim, kolekcjoner zabawek przejeżdża1
wiele razy w drodze za Liwiec, na działkę. Pewnego dnia postanowił odwiedzić
tamtejszą podstawówkę, a pani dyrektor Irenie Buczyńskiej
złożył konkretną propozycję. Był początek kwietnia 1999 roku. Szkolne Muzeum
Gwizdka w Gwizdałach otwarto uroczyście 26 maja. Wśród
eksponatów, które Tchórzewski przekazał szkole znalazły
się gwizdki milicyjne, blaszane, drewniane, odpustowe koguciki z gliny i
niepotrzebne od czajników. Kolejarze podarowali uczniom syrenę z wąskotorowej
lokomotywy zwanej ,,lidką"
natomiast Ryszard Radzio z Łojek
dał instrumenty ludowe - ligawkę i róg. Na tym pierwszym liguje
się w adwencie, przypominając w ten sposób o rychłym narodzeniu Pana. Ksiądz
Janusz Grygier pobłogosławił zbiory i oznajmił
zebranym, ze gwizdek to ,,przyrząd do wytwarzania
gwizdu przez wdmuchiwanie weń powietrza ", a ,,glos gwizdka to
gwizd". Z tym nie zgodził się uczeń, który usłyszał kiedyś, ze gwizd to
wyciągnięty ryj dzika. Zdaniem chłopca właśnie ten
gwizd znalazł swoje miejsce w nazwie miejscowości. Innego zdania byli
uczniowie, którzy na otwarcie muzeum przygotowali prace dotyczące genezy nazwania
wsi. W okolicznych lasach, oprócz dzików żylo wiele
ptaków, których śpiew przypominał gwizdanie. Inne opracowanie uczniów
gwizdalskiej szkoły mówiło o tym, ze mieszkańcy wioski lekceważąc się nawzajem
- niestety był taki okres w dziejach sympatycznych Gwizdał - P0 prostu na
siebie gwizdali. Po uroczystości szeptano tez o tym, ze w owym czasie szerzyły się
bijatyki i kradzieże: ,, ktoś komuś coś gwizdnął"
,, ktoś inny gwizdnął kogoś w coś ". Na szczęście to już odlegle i tak
naprawdę nie potwierdzone zapisami zdarzenia. Wiadomo
natomiast. ze najstarszy zachowany zapis o miejscowości
pochodzi z 6 stycznia 1488 roku.. W 1827 roku było w Gwizdałach
31 domów i 206 mieszkańców, sześćdziesiąt lat później -jut 41 domów 1 457
mieszkańców. Na jarmark do pobliskiego Kamieńczyka
(prawa miejskie utracił po powstaniu styczniowym w 1863 roku) przywożono z
okolicznych wiosek różne wyroby. Ponoć gwizdalanie
sprzedawali tam przedmioty z gliny, wśród nich gwiżdżące koguciki. Pan Witold
zbudował ze styropianu i gipsu dużą, podobiznę takiego ptaka. Kogut ma
zapraszać gości do odwiedzenia niezwykłego muzeum. Po dwóch latach jego zbiory
liczyły ponad czterysta eksponatów, a Gwizdały dzięki gwizdkom w całym świecie
są znane. Wójt gminy zapewniał przez telefon rozmówcę z Australii, ze rzeczywiście
jest takie muzeum w jego miejscowości. Piękne logo wykonał dla placówki Szymon Kobyliński. Zbiory podzielono na kilka tematów - gwizdki od
czajników, odpustowe zwierzaki z gliny, zabawki, sportowe, flety, okaryny,
służbowe, np. milicyjne I wojskowe, wierzbowe piszczałki, kolejowe gwizdawki, a
także obronne I ratunkowe. Niedawno pilot LOT-u ofiarował gwizdek od kamizelki
ratunkowej. Natomiast z USA dotarł gwizdek, jaki otrzymywały uczennice pewnej
szkoły. Miały z niego korzystać w przypadku natrętnego zaczepiania przez
nieznajomych tub napaści. Kolegialnym kustoszem muzeum jest samorząd szkolny.
Marek Moczulski